Lista aktualności Lista aktualności

DZIEŃ BABCI I DZIADKA

     Czas spędzony z babcią i dziadkiem, to dla wielu z nas, jedno z najcieplejszych wspomnień z dzieciństwa. Dobrze, że możemy świętować ich dzień i nikt, dzieci ani dorośli nie powinni o nim zapomnieć. Mamy im za co dziękować. Dzień Babci obchodzimy 21-go, a Dzień Dziadka 22-go stycznia. Oczywiście wielokrotnie bywa tak, że nie jest nam dane poznać seniorów rodu. Wtedy ich historię poznajemy z rodzinnych albumów i opowieści . Warto, bo przecież, to też i nasza historia, to nasze korzenie.

     Ja na szczęście znałam swoich dziadków. Jedni mieszkali u wrót Kaszub a drudzy w Puszczy Augustowskiej. Jedni utrzymywali się z rolnictwa a dla drugich utrzymanie dawał las. Mój dziadek był robotnikiem leśnym. Pracował przy zbieraniu żywicy. Jeżdżąc tam na wakacje , poznałam pracę żywiczarza. Często uczestniczyłam w tym zajęciu. Podawałam dziadkowi pojemniki  wypełnione żywicą. Zapach jej słonecznych kropli pamiętam do dzisiaj. To były pouczające wyprawy. Zwykle wcześnie rano, wyposażona przez babcię w pajdę chleba i kawę zbożową w butelce, siadałam jako pasażer na dziadkowy motorower i jechałam do lasu. Tam w borze, na wyznaczonej działce, dziadek zbierał ten cenny surowiec, bo miesiące letnie, to był czas zbiorów. Wcześniej wiosną, na wyznaczonych sosnach robił spały i nacinał je ukośnie w jodełkę. Potem przedzielał pionowym rowkiem, w linii którego, umieszczał ocynkowany kubek,  do którego zbierała się wypływająca z drzewa żywica. W tamtym czasie, prawie każdy dojrzały drzewostan sosny do wycinki był poddany kilkuletniemu żywicowaniu.

      W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, przy tym zajęciu pracowało w Lasach Państwowych około 10 tysięcy robotników żywiczarzy. Statystyki podają, że od 1945 roku do początku lat dziewięćdziesiątych uzyskiwano w Polsce średnio 15 tysięcy ton żywicy rocznie. Z jednej spały było to, około 1,5kg żywicy na sezon. W roku 1994, ze względów ekonomicznych, zaprzestano w naszych lasach gospodarczych żywicowania sosny, zastępując ją całkowicie surowcem importowanym z innych krajów. W naszych borach już nie widać sosen naciętych w jodełkę, chociaż kiedyś uważano, że żywica jest istotnym produktem pozyskiwanym z lasu.

      Jeszcze w latach siedemdziesiątych poprzedniego wieku, ja w wielkich skórzanych rękawicach podawałam dziadkowi kubki wypełnione wonną żywicą, a gdy przychodziła pora posiłku siadaliśmy na drewnianej ławce w specjalnie wykopanym schronie. W tej ziemno-drewnianej konstrukcji  przechowywane były beczki na żywicę i narzędzia do pracy. Dzisiaj odremontowane pomieszczenia zbieraczy żywicy są wykorzystywane, jako Leśne Punkty Edukacyjne i Izby Pamięci związane z tym historycznym zawodem.

      Położenie wsi dziadków w środku lasu było świetną okazją do zbierania wielu gatunków grzybów   i  jagód. Na te wyprawy zabierała mnie babcia, która snuła ciekawe i emocjonujące leśne opowieści.  A to o spotkaniu z wielkim łosiem, czy jak koń poniósł, gdy zobaczył rysia, a to jak natknęła się na kłębowisko żmij. A to o partyzantach, a to o zatopionej krowie w leśnym jeziorze i wiele innych.

      Babcia dorywczo pracowała przy sadzeniu lasu i w szkółce. Las dawał pracę moim dziadkom, dzisiaj las daje pracę mi…. Każdy ma jakieś historie związane z dziadkami.

      Kochamy babcię i dziadka, bo to oni nas rozpieszczają, to oni mają czas na zabawę z nami i dużą cierpliwość w tłumaczeniu świata.

      Wszystkim dziadkom wszystkiego najlepszego, zdrowia, miłości i pogody ducha.

                                                                                                                                                    Darz Bór